Świadectwo Eli

Dziękuję za wiernych Chrystusowi kapłanów, poprzez których Pan Bóg ubogaca duchowo każdego człowieka szukającego prawdy, pragnącego Jego bliskości, pokoju, radości i sensu życia. Pragnienia te pomaga realizować najlepsza Matka – Maryja. To Ona prowadzi najpewniejszą drogą do Swego Syna. To właśnie Ona zaprosiła mnie do Marcinkowa, to Ona postawiła na drodze mojego ziemskiego pielgrzymowania Ojca Rajmunda. Spotkania modlitewne z Ojcem Rajmundem są dla mnie prawdziwym doświadczeniem duchowym – uzdrowieniem, przemianą, bogactwem łask, błogosławieństwem. Modlitwa i Post, Jerycho – to czas zachwytu Panem Bogiem i Jego miłością, tu czuję obecność i działanie Ducha Świętego, tu nie wątpię, ale mam pewność, co do słuszności wybranej drogi. Tu Pan Bóg działa w tak naturalnie cudowny sposób, daje światło, a Ojciec Rajmund odpowiada na pytania, których wcześniej nawet nie musiałam głośno zadawać. Panie Boże przyjmuję Twój scenariusz mojego życia, zgadzam się na wszystko, co zaplanowałeś wobec mnie, dziękuję Ci i wielbię Ciebie. Amen.

Ela

Świadectwa

Dziękuję Bogu, że mogę tu być, szukam takich miejsc gdzie można pościć i żyć Orędziem Matki Bożej z Medugorje. W swoim życiu chodziłem różnymi ścieżkami, aktualnie to był też mój wybór. Bóg dał mi wol-ność, ale Bóg też zrobił wszystko abym nie odszedł od Niego za daleko. Jak piłem to moja rodzina płakała, na początku mówiłem mnie to nie dotyczy, ja tam nie pójdę. Miałem różne doświadczenia, w końcu coś z tym musiałem zrobić. Już parę naście lat nie piję. Ja się nie wstydzę nosić krzyża, dostaje mi się za to od różnych. W pracy ja się swojego szefa nie wstydzę, ale zdaje mi się, że szef wstydzi się mnie, nie chciałbym żeby tak było.

Krzysztof

 

Chcę podziękować Matce Bożej za Jej prowadzenie i za to, że tu jestem. To nie jest moja zasługa, to jest wielka łaska. Dziękuję Matce Bożej, że zaprowadziła mnie do Pana Jezusa, do jedynego Pana i Zbawiciela. Od tego czasu w moim życiu zaczęło się dobrze układać. Każda Msza Święta jest dla mnie wielkim darem i wielką łaską. Zawierzyłam Panu Bogu swoje życie i to jest też wielka łaska. Ciągle powtarzam Jezu ufam Tobie.

Ala

 

Dziękuję Panu Bogu, że znów mogę tu przyjeżdżać, nabieram tu sił duchowych. Od wejścia do tego obiek-tu, od momentu przywitania się z Ojcem, od którego emanuje ciepło i Boży pokój, czuję się wspaniałej, jestem w wielopokoleniowej rodzinie. Słuchając homilii, konferencji, dziękuję Bogu, że dał mi tę Wspólno-tę, tu staje się spokojniejszy, co wystarcza na pół miesiąca, a drugie pół miesiąca czekam, żeby ponownie tu przyjechać.

Wacław

 

Jeżeli na świadectwach będziemy otwarci, będziemy mówili o Bogu, to będziemy bardziej umocnieni, a mnie mówić o sobie, otworzyć się jest bardzo trudno. Trzeba mieć odwagę, aby tak otwarcie mówić o sobie na świadectwach, Bóg jednak daje nam tę odwagę. Nadzwyczajnych uniesień duchowych to ja nie miałem, ale wczoraj jak Ojciec przechodził wśród nas z Panem Jezusem, przeżyłem głęboko, żywy Chrystus przy-chodzi tak blisko i to tak blisko mnie. Dziękuję Panu Bogu, że ja tu jestem, a jestem po raz pierwszy, za-chęcał mnie Damian, żeby tu przyjechać.

Dziękuję Bogu, że mogłam przyjechać, planowałam przyjechać na całe rekolekcje, jednak obowiązki mi nie pozwoliły i przyjechałam dopiero w sobotę z zamiarem, że w sobotę wrócę. Jednak, gdy tylko weszłam do Kaplicy Adoracji powstało we mnie wielkie pragnienie pozostania, że zdecydowałam się zostać i bardzo się z tego cieszę.

Natalka


Jestem w trudnym okresie swojego życia od 5-go października 2008 roku, a jest to dzień moich urodzin, który był uroczyście obchodzony, była Msza Święta, śpiewał chór, w którym też śpiewałam, było przyjęcie i od tego dnia zaczęłam tracić wzrok. Proces ten trwa i z dnia na dzień jest coraz gorzej, nie wiem jak to się zakończy. I tak 5-ty październik jest dniem moich nowych narodzin, znalazłam się w innym świecie, uczę się żyć od nowa, wszystko, co do tej pory było, tego już nie ma. Na tych rekolekcjach odczytałam we-zwanie do modlitwy wewnętrznej, bardziej powinnam słuchać tego, co Pan Bóg do mnie mówi i tym się kierować. Ostatnio stosuję modlitwę ciałem, leżę krzyżem codziennie wieczorem, uzdrawia to mój układ nerwowymi już nie muszę zażywać środków uspakajających. Tutaj w Kaplicy Adoracji jest możliwość leżenia krzyżem, jest to ogromny dar.

Krystyna

 

Dziękuję Panu Bogu, że tu jestem, że mnie tu kiedyś przyprowadził, że daje mi siłę, aby trwać przy Nim. Podczas Liturgii o uzdrowienie, wsłuchując się w słowa rozważania głoszonego przez Ojca, głęboko mi one zapadły i moje ściśnięte serce zmiękło, i jak gdyby drzwi mego serca rozwarły się na przyjęcie łask pły-nących od naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie wiem, dlaczego, może z radości łzy same poleciały mi z oczu. Zrozumiałam, że ta głębia, jaką zawierały słowa to głębia Słów Bożych przekazywanych nam przez Ojca, działa na moje serce. Dziękuję Ojcu, dziękuję wam za życzliwość i za każdy uśmiech.

Magda

 

Spotkałem w Klasztorze Ojca Romana i mówię mu, jestem zmęczony tym jeżdżeniem, może byś wziął tę Wspólnotę, a on na to musiałbym ją uczyć. Podczas tego czasu rekolekcyjnego zrozumiałem, że mnie jest to potrzebne, jak już kiedyś mówiłem, potrzebne mi jest te trzy dni, mówiąc żartobliwie, abym nie zastrzelił żadnego ze współbraci. Mnie jest to potrzebne, a moi przełożeni na to się zgadzają, więc ja to podejmuję, a jak chcecie to się dołączcie do mnie. Tak mówiłem w piątek, a dziś już tak nie mówię, bo ja to potrzebuję dla siebie, żeby trwać w swoim powołaniu.
Jestem zdumiony, że Pan tutaj nas przyprowadził, zaprosił tak wielu, bo czasami jest mniej, że dał nam jeszcze drugą wspólnotę klerycką na niedzielę Dobrego Pasterza, kleryków całego roku z prefektem, dzię-kuję za 5 małżeństw, które tu są. To jest to, że trwając na modlitwie Pan rozszerza nie tylko w sposób widzialny Wspólnotę, ale poszerza moje serce i poszerza rzeczywistość Swoją Bożą, reżyseruje na większe grono. Chwała Panu.

Ojciec Rajmund

 

 

Tak jak zawsze, na rekolekcjach następuje takie uporządkowanie wewnętrzne i bez tego przystanku Marcinków, to weszłabym w kolejny miesiąc bez uporządkowania i wkradłby się jakiś niepokój. To jest pierwsza rzecz, jaka się wiąże z tymi rekolekcjami. Wyjeżdżam z pewnym niedosytem, nie miałam sił na adorację. Moja adoracja polegała na tym, że po-jawiłam się przed Najświętszym Sakramentem i posiedziałam sobie bez skupienia.
Uświadamiam sobie, że zaczynam tak jakby chodzić po wodzie, z takim wielkim zawierzeniem Panu. Wieczorem, gdy pomyślałam ile jeszcze powinnam zrobić, to mi się chciało płakać, bo nie miałam sił i wtedy najchętniej bym się spakowała i stąd wyjechała. W spowiedzi dostałam lekcję, żeby zaufać Bogu, a nie polegać na sobie. Oddałam wszystko Panu Bogu, poukładało się, poszłam spać, a Pan Bóg dał na wszystko siły.
Na tych rekolekcjach otrzymałam lekcję od Pana Boga i dostałam takie światło, zwracano się do mnie o pewną przysługę i jedna osoba i druga prosiła o pomoc. Namyślałam się sporo, czekałam może będzie ktoś inny, nie było we mnie tego „oto jestem Panie”. W końcu nie było innego wyjścia, jakby z przynaglenia z przymusu wykonałam, o co mnie proszono. Widzę, że jest to droga, na której musi się dokonać postęp duchowy, żeby to była, taka szybka i radosna odpowiedź na tę prośbę. We Wspólnocie Pan Bóg daje nam taki wzór, taki model, w osobie, Iwonki i Ojca Rajmunda.
Dziękuję Panu Bogu, że nas było tak wielu i za pełny samochód, którym tu przyjechałam, a podczas postoju Tereska powiedziała, że jestem wśród swoich. To są słowa, które są klu-czem tych rekolekcji, jestem wśród swoich, to jest taka mała Ojczyzna, przedsmak nieba. Wielbi się razem Boga, może miłość jeszcze nie jest taka doskonała, ale gdy tu jestem mam takie odczucie Medziugorskie. Dziękuję za te dwa dni wśród swoich, za tych, którzy tu są regularnie i za tych, którzy przychodzą na chwilę, za ludzi z czystym żywym sercem.

Bożena



Dziękuję Panu Bogu, że przestałem palić, od dwu lat nie palę, było cierpienie, była choroba, dziękuję Panu, że przeżyłem, dziękuje Panu i całemu Niebu.

Jacek



Dziękuję za katechezy, które otrzymuję w tej Wspólnocie, a które pomagają mi przy pracy nad swoim niedoskonałym apodyktycznym charakterem. Musiałam, chciałam, doradzałam, radziłam, bo ja wiem najlepiej, dopiero tu zrozumiałam, że najważniejsze jest żeby pełniła się Wola Boża, a nie moja. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez tych katechez, tych wskazówek, które pobudziły mnie do życia na nowo, one pomagają żyć. A Adoracja Naj-świętszego Sakramentu jest wspaniałym, pięknym przeżyciem.
Dziękuję, że Ojciec nie ma względu na osobę. Nie było mnie tu 4-ry lata, ale dzięki Bogu znów tu jestem, dziękuję, że Pan mnie tu przyprowadził. Tu na tych rekolekcjach Bóg doko-nuje wiele w moim sercu, będąc na innych rekolekcjach, nie było takich owoców.

Zofia



Dziękuję Bogu, że złapałem równowagę, byłem taki rozchwiany, zdenerwowany, nie wie-działem, co mam robić. Tutaj otrzymałem nadzieje, zaufałem Bogu, nie będę tylko na sobie polegał. Jak nie daję rady, to powiem Panu Bogu, nie daję rady. Tutaj wróciło mi zdrowie psychiczne i zrozumienie, że trzeba mówić sobie prawdę w miłości i z miłością. Dziękuję, za to, że zrozumiałem.

Lucjan



Dziękuję Panu Bogu za to, że pokazuje mi moje zaniedbania w wymiarze duchowym, a że w życiu sam nie dam rady, proszę Pana Boga i Matkę Najświętszą o pomoc, żeby dalej nie trwać w jakimś maraźmie.

Zygmunt


Czekam na te rekolekcje, na których szukam światła, jak rozwiązywać swoje problemy. Jest tu cudowna adoracja, w czasie wieczornym, jest dla mnie błogosławieństwem, ładuje moje akumulatory, pozwala wytrwać przez cały miesiąc, daje mi siły duchowe.
Moja mama odeszła, był ból, potrzebowałem miłości i otrzymałem światło łaski, aby zawierzyć miłości Matki Bożej, otrzymałem światło, że co jest chore, upadki, oddać Panu. Tu przyjeżdżam, aby oddać wszystko tej Miłości.

Jacek


Na te rekolekcje przyjechałam z wewnętrznym niepokojem, przyjechałam, aby szukać tego pokoju, zaznałam go podczas adoracji, zaznałam takiego światła. Gdy zły atakuje człowieka, to nie trzymam tego postu, doszłam do wniosku, że muszę trzymać post, czasami cały dzień poszczę, a wieczorem skusi mnie zły i coś zjem. Pewnie stąd są te niepokoje. Doszłam do wniosku, że ten post musi być utrzymany.
Dziękuję za naszego Ojca Rajmunda i za jego słowa, za Wspólnotę, za uczestników i za Jacka, który nas tu przywozi samochodem, pociągiem byłoby dużo trudniej. Dziękuję za możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu w takiej bliskości, w Kaplicy Adoracji, mogę się otworzyć na Jego Miłość i Światło, które mi daje.

Barbara


Te rekolekcje są dla mnie czasem błogosławionym i bardzo czekam na ten dzień, bo wiem, że nadejdzie i przyjadę. Podczas każdych rekolekcji, gdy tu jestem, Pan Bóg zmienia coś we mnie, wobec czego i ja się zmieniam.
Dziękuję za dar tej Wspólnoty, za Ojca Rajmunda i ludzi, których Pan postawiła na mojej drodze, czuję się tu jak w jednej wielkiej rodzinie. Dziękuję za pokój, który Pan wlewa w moje serce, Pan mnie kocha taką słabą, nędzną, nie zasłużyłam na tak przeogromną miłość, jaką tu otrzymuję.

Ala

Przyjadę tu jeszcze, przyjadę do Ojca Rajmunda.

Kacperek, wnuczek Ali


Od Nowego Roku analizuję jak zapisać te nowe kartki i co na tych jeszcze pustych kartkach napisać. Pan Bóg stawia przede mną, błogosławieństwo i przekleństwo, staram się wybierać błogosławieństwo.
Dziękuję za Wspólnotę, za Łaskę, którą tu otrzymuję, za wszystkie lata i czas, który jest mi tu dany. Pokazuje mi Pan, jakie mam wybrać wartości, mogę pytać i odczytywać Jego wolę. Dziękuję za wszystkich, którzy tu są, za Iwonkę, Marysię, Henryka.

Stanisław


Dziękuję za możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu, nawet w nocy i za piękne homilie Ojca Rajmunda.

Ze Starachowic


Dziękuję Panu Bogu za te rekolekcje, dziękuję Mu za to, że mogę przyjeżdżać, mogę się wspólnie modlić, dziękuję Panu Bogu za każde Jego zwycięstwo we mnie, będę przyjeżdżać.
Dziękuję Panu Bogu, że tu jestem, dziękuję za każdego z was, za Ojca Rajmunda, za każdą homilię, konferencję, modlitwę komunię świętą, za dar głosu, że mogę śpiewać i za gitarę, którą otrzymałam w prezencie.

Iwona


Na tych rekolekcjach bardzo wiele zyskuję, wiele się uczę. Mówiłam już nie raz, że jest to szkoła modlitwy i zawierzenia Panu Bogu. Tak w tym miesiącu i ubiegłym Pan Bóg, przez nauczanie Ojca Rajmunda, przybliżył mi Siebie. Na konferencjach Ojciec nauczał i przy-bliżał nam, na podstawie Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, Wiarę. Wydawało się mnie, że to, co potrzeba wiem, to był wielki błąd. Nauka, którą otrzymałam, za łaską Bożą zrozumiałam. Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi, to wychodzi i do mnie, ja chcę i muszę odpowiedzieć. Moją odpowiedzią jest pragnienie przylgnięcia do Pana Boga, otwartym i gorącym sercem, wierzyć i miłować. To jest zadanie, które pan Bóg mi daje, abym wsłuchując się w Słowo Boże, każdego dnia dokonywało się we mnie przemienienie serca, by było w nim więcej miłości Boga i miłości do bliźniego.
Dziękuję za zdrowie, którym mnie Pan Bóg obdarza, za prowadzenie przez Ojca Rajmun-da, za każdego z was, za serdeczność i za każdy uśmiech.

Magda


Bardziej tu przyjechaliśmy pod wpływem mojego męża, ja miałam mniejszą chęć, teraz widzę, że bardzo było mi to potrzebne, nie było nas tu prawie rok. Chyba Bóg daje mi czas do namysłu, bo jest we mnie jakaś letniość, mimo regularnych rekolekcji i spotkań gdzie indziej. Tutaj ta adoracja była mi bardzo potrzebna, była wspaniała i dostałam takiego światła pewnych słów, co powinnam robić dalej i Bóg dał mi taki pokój serca. Myślę, że muszę więcej wymagać od siebie, być częściej na adoracji i mieć dłuższą modlitwę.
Chcę też podziękować za zdrowie, które mi dopisuje, za piękną pogodę i słońce, za pokój w sercu. Dziękuję za świadectwo Bożenki i Ali, które mnie umocniło. Jest to dla mnie pe-wien wzór, do którego chcę dążyć, do takiego zaufania, powierzenia się Panu Bogu. Dzię-kuję za każdą osobę i za Ojca Rajmunda, będę tu przyjeżdżała, jak tylko to będzie możli-we.

Agnieszka


Dla mnie te rekolekcje, były powrotem do zaufaniu Panu Bogu. Bardzo szczególnie mnie ujęło to, co Ojciec Rajmund mówił o człowieku, który chodził po wodzie. Ja też miałem takich kilka lat w swoim życiu, musiałem chodzić po wodzie, bo nie było innego wyjścia, a teraz w życiu zaczęło mi się dobrze powodzić i zapomniałem o tym. W tych trudnych sprawach nie potrafię zaufać Panu Bogu i pomimo tego, że z żoną uczestniczymy w reko-lekcjach i spotkaniach w Odnowie Ducha Świętego, to widzę, że potrzebny jest taki czas skupienia, czas wyjścia z życia, wyjechania w zupełnie inne miejsce i bycie tylko z Panem Bogiem. Tutaj miałem szansę otrzymać, może nie światło, ale takie jakby rozjaśnienie całego mojego życia. Nagle wszystko stało się jasne, że to tak musi być a nie inaczej i takie pragnienie życia takiego, jakie inni ludzie chcą mi narzucić.
Chcę podziękować za pokój, który mi tu Pan Jezus daje, pokój, który dotyczy przyszłości i mieszkania dla całej rodziny, bo mężczyzna głowa rodziny, musi o tym myśleć.

Marcin



Na tych rekolekcjach podjęłam dość trudne zadanie, po dzisiejszej homilii, o ośmiu błogosławieństwach, żeby przestrzegać tego postu i tego, co wynika z błogosławieństw. Myślę, że z łaską Bożą i przy pomocy Zygmunta to mi się uda.
Dziękuję, że jesteśmy tu razem, że możemy razem uklęknąć do modlitwy, że stawia to mnie, chociaż na połowę miesiąca. Dziękuję, że w tej ciszy i pokoju rodzi się pragnienie Eucharystii, dziękuje za nocne adoracje, które są takie niepowtarzalne.

Zosia



Jestem Bogu wdzięczna za tę Wspólnotę, wiele wspaniałych osób przeszło przez tą Wspól-notę, świętych, tak bardzo bym chciała ich spotkać i uścisnąć. Jest tu takie przebywanie jak w rodzinie, w miłości bliźniego. Tutaj miłość można otrzymać jak w Medugorje czy na spotkaniach w Teze, to jest takie piękne. Bo jeżeli człowiek się zastanowi nad swoim życiem, że Bóg stwarza człowieka na zawsze, na życie na ziemi i na życie wieczne i może być zbawiony albo potępiony, moim pragnieniem jest, głosić Ewangelię życiem i modlić się, żeby każdy odnalazł Boga i przyjął Chrystusa jako jedynego Zbawcę. Można być szczęśliwym na tej ziemi nie mając bogactwa, ale mając Boga w sercu i stawiając Go zaw-sze na pierwszym miejscu. Nie ma dla mnie większej radości jak wysłuchane modlitwy. Moim wzorcem jest Ojciec Rajmund, który głosi Ewangelię swoim życiem, głosi przepiękne katechezy i homilie, za to bardzo Bogu dziękuję.
Dziękuję, że mogę stanąć przed ukrytym Panem w tej malutkiej Hostii twarzą w twarz, że mogę Go uwielbiać i z całą radością powiedzieć, że jest moim największym skarbem. Dziękuję za wszystkie pielgrzymki, które organizował Ojciec Rajmund, a podczas których przejechałam przez całą Europę, mogłam podziwiać olbrzymie góry, przeogromne głazy podziwiać wielkość Boga. A w Marcinkowie podziwiam Boga w przyrodzie, w koronach drzew, pragnę by Bóg był uwielbiony w moim sercu i w sercu każdego człowieka.

Marysia



Jestem tu drugi raz, aby tu przyjechać przełożyłam o tydzień mój wyjazd za granicę. Już po tym pierwszym pobycie w styczniu, była we mnie taka ogromna radość, że jest takie miej-sce, które spełnia wszystkie moje pragnienia związane z Panem Bogiem i tutaj to przybrało najdoskonalszy kształt. Bywałam w różnych Wspólnotach, nie należałam do nich, byłam tylko sympatykiem. Natomiast tutaj, uważam, że sercem i duszą jestem już w tej Wspólnocie. Jak to jest możliwe, że tyle lat upłynęło, a ja dopiero teraz tu przyjechałam.
Znalazłam taką małą ojczyznę, jakiej szukałam w sercu, dziękuję Panu, że mnie tu zaprowadził. To była odpowiedź na moje modlitwy o dobre przeżycie świąt Bożego Narodzenia. W grudniu ubiegłego roku, przeglądając stare książki, otworzyłam książkę „Dobroczynny Post”, i znalazłam w niej artykuł Ojca Rajmunda z 2000 roku. Impuls, natychmiast zatelefonuj, co też uczyniłam, odnalazłam telefon do Wąchocka, do Klasztoru i późnym wieczorem rozmawiałam z Ojcem. W styczniu już byłam na rekolekcjach w Marcinkowie, od 3-go stycznia miałam jechać na rekolekcje gdzie indziej, z tamtych zrezygnowałam. Dziękuję Ojcu Rajmundowi, że nie boi się tego, że ludzie powiedzą, że za dużo jest modlitwy, że to przesada, dla nas jest jej tyle, ile nam potrzeba i dlatego to jest ta mała Ojczyzna. Dziękuję Panu Bogu za Iwonkę i jej śpiew, to ten śpiew bardzo rozszerza serce.

Urszula



Na zakończenie świadectw:

Dziękuję za to otwarcie serca i podzielenie się tym dziękczynieniem, za to otwarcie serca, aby innych ubogacić, było to powiedziane podczas tych świadectw.
Jak słucham świadectw, jest to dla mnie zachwyt nad działaniem Bożym w sercach. Wielkie jest rozkoszowanie się Słowem Bożym, ale to mogę robić codziennie, wziąć Słowo Boże, Lekcjonarz, Agendę, pochylić się i tam się rozkoszować. Natomiast nie mogę zasłuchać się w mówiącego do mnie Boga we Wspólnocie, bo to mam tylko tutaj podczas świadectw. I to jest wielkie działanie Pana, wielki Dar, za który chcę Mu podziękować.
Chwała Panu.

Ojciec Rajmund

Świadectwo Bożenki

Warszawa, marzec 2008


Marcinków – Co tam się dzieje?

Jestem związana ze Wspólnotą Królowej Pokoju w Marcinkowie już blisko 10 lat, prawie od początku jej istnienia. Trafiłam ‘skuszona’ świadectwem Kasi i Agnieszki, które na popielgrzymkowym spotkaniu w parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie z entuzjazmem opowiadały o weekendowych Dniach Skupienia w Wąchocku. Pamiętam, że mówiły o zimnie, poście, trudnych warunkach noclegowych, ale i o jakimś wewnętrznym przekonaniu, że jest to miejsce, w którym można wyprosić to, na czym komuś naprawdę zależy. Byłam wtedy świeżo po pierwszej pielgrzymce do Medziugorja i pamiętałam, że w którymś z orędzi Matka Boża prosiła, aby każdą pierwszą sobotę miesiąca poświęcić odnowieniu relacji z Bogiem. Namówiłam swoją znajomą i wybrałyśmy się do Wąchocka w najbliższy pierwszy piątek miesiąca, i właściwie od tamtego momentu przyjeżdżam tutaj co miesiąc.

Ambasada Medjugorje

Rekolekcje prowadzi o. Rajmund – obecny przeor cysterskiego klasztoru w Wąchocku. Pierwsze spotkania miały na celu przygotowanie grupy do 5-dniowych rekolekcji Modlitwa i Post w Medziugorje prowadzonych przez o. Slavko, ale później na stałe zadomowiły się najpierw w wąchockim klasztorze, a potem w Domu Rekolekcyjnym w Marcinkowie. Ujmując to trochę żartobliwie, ‘Marcinków’ - jak mówimy w skrócie o tamtejszej wspólnocie w gronie regularnych uczestników rekolekcji, jest czymś w rodzaju ambasady Medziugorje w Polsce. Ze względu na program, atmosferę, głębokie wnikanie w treść orędzi medjugorskich, bardzo dobrze czują się tu ci wszyscy, dla których pielgrzymka do Medziugorje była jakimś ważnym wydarzeniem w życiu, a także te osoby, które o tym wyjeździe marzą. Nawet okoliczny krajobraz w jakimś sensie może kojarzyć się z Medziugorjem – jest mnóstwo miejsca na spacery, rano pieją koguty, w wiosenno-letnim sezonie Drogę Krzyżową odprawiamy w plenerze.

Panuje tu podobna do medziugorskiej atmosfera życzliwości, serdeczności, domowego ciepła i prostoty. Program Dni Skupienia odzwierciedla program rekolekcji Modlitwa i Post, zapoczątkowanych przez o. Slavko (o ile się nie mylę na skutek sugestii Matki Bożej przekazanej medziugorskim widzącym) i uwzględnia rozważanie jej orędzi. Z tego, co mi wiadomo, wiele osób modli się też regularnie w intencjach Matki Bożej.
Podobnie jak duchowość medziugorska – Marcinów to duchowość z jednej strony bardzo wymagająca (ilość modlitwy, post, chłód, nocne adoracje, dosyć trudne warunki mieszkaniowe), ale też duchowość w jakiś szczególny sposób dotknięta łaską znoszenia wszelkich trudów w radości i w obfitości owoców duchowych - takie ewangeliczne ‘ciężkie, ale lekkie jarzmo’.

Żartując dalej, można by też powiedzieć, że w żadnym innym miasteczku w Polsce nie wydano tylu ‘duchowych wiz’ do Medziugorja. Wąchock to kilkutysięczne miasteczko – a w ciągu 10 lat odbyło się stąd już kilkanaście pielgrzymek do Medziugorja.

Przystanek Cisza

Rekolekcje w Marcinkowie przebiegają o chlebie i wodzie (faktycznie herbacie), a w czasie posiłków obowiązuje milczenie. Nie jest ono jednak ani ponure, ani przytłaczające. Ma nas uchronić przed utraceniem skupienia uzyskanego w modlitwie, uwrażliwić na ‘bycie z chlebem’, bo w tym poście chodzi zarówno o umiejętność rezygnacji z obfitych posiłków, ale też i obcowanie z pokarmem pod postacią, którego przychodzi do nas sam Bóg. Nie jest to też milczenie, które izoluje od innych ludzie – wręcz przeciwnie – otwiera na nich, bo naszym zadaniem przy stole jest ‘uważność’ na obecność i potrzeby innych osób. Ja osobiście doświadczyłam, że im bardziej stosuję się do tej zasady (także w miarę możliwości w ramach czasu wolnego) – tym owocniejszy jest to wyjazd.

Marcinków jest też ważny dla mnie ze względu na to, że daje mi możliwość regularnych ‘urlopów” duchowych. Te dwa dni spędzone na modlitwie, medytacji i rozmowie o Bogu pozwalają mi całkowicie odsunąć się od tego, co pochłania mnie na co dzień. Robię sobie wtedy takie duchowe porządki, i zawsze wracam do domu z uczuciem głębokiego pokoju wewnętrznego i z życzliwym nastawieniem do ludzi. Dwu, czy trzykrotnie miałam kilkumiesięczne przerwy w przyjazdach do Marcinkowa ze względu na rodzaj mojej pracy – i przekonałam się wtedy, że bez tych wyjazdów jest mi znacznie trudniej zachować równowagę duchową.

Audiencja w kapciach

W programie Dni Skupienia jest Msza Święta, modlitwa (brewiarzowa i różaniec), konferencje, Droga Krzyżowa i Adoracja Najświętszego Sakramentu. Ta ostatnia jest szczególną łaską tego miejsca, ponieważ kaplica adoracyjna jest dostępna w każdej chwili czasu wolnego, także przez całą noc. Kiedyś w czasie świadectw, jeden z uczestników powiedział, że dla niego najwspanialszym doświadczeniem Marcinkowa jest bliskość Jezusa w Najświętszym Sakramencie – można do Niego przyjść w środku nocy w piżamie i kapciach. Faktycznie tak jest – i ta możliwość adoracji w mniej formalnych okolicznościach niż to na ogół jest możliwe w parafii, na dodatek w zupełnej ciszy nocnego ‘dyżuru’, sam na sam z Jezusem - jest również dla nie mnie samej największym darem tych rekolekcji. Doznałam w trakcie tych adoracji uzdrowienia wielu zranień – czasami całkowicie zapomnianych i nieuświadomionych a będących przyczyną późniejszych niezrozumiałych dla mnie samej zachowań. Przypominały mi się tu wydarzenia i słowa, które kiedyś wypchnęłam ze swojej pamięci, a które nadal mnie w jakiś sposób więziły i dopiero tu się faktycznie od nich uwalniałam. Czasami te wspomnienia wracały z taką jasnością i precyzją, że nawet dziś odczuwam lekki dreszczyk, kiedy o tym myślę

Drugi Dom

Ostatnio usłyszałam słowa, które najlepiej chyba podsumowują moje doświadczenie związane z Marcinkowem. Tereska D., która po jakimś czasie ponownie zdecydowała się przyjechać do Marcinkowa – zapytana jak się tu czuje, stwierdziła: „Wiesz, dobrze. Czuję się, że jestem wśród swoich”. Ja właśnie tak czuję się co miesiąc po pokonaniu 160 km i otwierając drzwi do marcinkowskiego Domu Rekolekcyjnego. Jestem wśród swoich – wśród ludzi, którzy szukają Boga, są szczerzy i prostolinijni, zawsze otwarci na kolejnego przybysza, który bez zapowiedzi może zastukać do tych samych drzwi i poczuć się u siebie. I fakt, że przez tyle lat wielokrotnie padało takie świadectwo z ust nowoprzybyłych świadczy chyba o tym, że jest to Boży dom, bo tylko w takim każdy może się poczuć jak u siebie.

Bożena